By ptaku on Skatehive
🇵🇱 Dziś od rana wjechały nogi. Bez kombinowania — klasyczna robota siłowa pod bieganie, ale już z zupełnie innym odczuciem niż jeszcze jakiś czas temu. Krótka rozgrzewka na bieżni, spokojne wejście w ruch. Tętno nisko, nogi świeże — od razu było czuć, że organizm jest dobrze przygotowany. I to nie jest przypadek. Ostatnie dni to lepsze ogarnięcie jedzenia. Węgle na swoim miejscu, brak „odcięć” jak wcześniej. Energia stabilna i to robi ogromną różnicę — nie tylko na biegu, ale też na siłowni. Trening nóg poleciał konkretnie: suwnica, wyprosty, dwugłowe, łydki + odwodziciele i przywodziciele. Pełny zestaw, ale bez przesady z ciężarem. Kontrola ruchu, czucie mięśnia, brak szarpania. To nie był trening pod „zajechanie”. To był trening pod stabilność i transfer do biegu. Szczególnie odwodziciele i przywodziciele — lekko, ale świadomie. To są rzeczy, które na biegu robią robotę, a których nie widać na pierwszy rzut oka. Wstępnie w planie był jeszcze wieczorny easy, ale po dużej ilości prac