By racibo on Skatehive
Oj, nie był to optymalny dzień dla dostawcy rowerowego. Problemem było przede wszystkim to, że pierwszy kurs okazał się – w cudzysłowie mówiąc – „ślepakiem”. Już pod domem wpadło mi zlecenie za 40 zł do Gdyni. Wprawdzie dalekie, ale wydawało mi się całkiem atrakcyjne, więc pomyślałem, że start pracy będzie bardzo udany. Po dojechaniu na miejsce odbioru przesyłki – bo to miała być przesyłka z Ubera – okazało się jednak, że nikt nie chce do mnie wyjść. Musiałem gdzieś tam zadzwonić, ktoś wskazał mi kogoś innego, aż w końcu dowiedziałem się, że paczka została już przekazana komuś wcześniej. Zostałem więc z niczym, a te 40 zł okazało się tylko złudną obietnicą. Na dodatek byłem już w połowie drogi do Sopotu, więc znalazłem się w niezbyt ciekawej strefie, w której nie bardzo wiadomo, co robić. Pojechałem więc spokojnie do Sopotu. Zlecenia żadne nie wpadały, chwilę jeszcze poczekałem i w końcu zaczęły się pojawiać. Mapa i wszystko jasne Leśny skrót do bloków na Kamiennym Potoku w Sopocie. Pa