By sk1920 on Skatehive
O mój Śląsku, umierasz mi w biały dzień. Ja zresztą też się tak trochę czuję. Dzisiaj kolejny bardzo ciężki dzień, ale sam w sobie nie był taki zły. Gorzej, że przez kolejki na poczcie musiałem lecieć na autobus i po prostu moja forma nie istnieje. Wyplułem niemalże płuca. Aż źle się czułem. Zdążyć, zdążyłem. Po powrocie do domu miałem jeszcze popracować i napisać posta, ale opadłem z sił i tu jestem pisząc ten raport. Po co ja tego kompa że sobą brałem? Tylko niepotrzebnie noszę. BTW czy macie może jakiś patent na pracę w podróży? Bo głupio mi laptopa wyciągać a pisanie na komórce epopei to już nie jest dla mnie (no chyba że kupię sobie telefon z normalną klawiaturą np unihertz Titan 2 elite albo clicks communicator). O my Silesia, you’re dying in broad daylight. I kind of feel the same way myself. Today was another very tough day, though in itself it wasn’t that bad. The worse part was that because of the queues at the post office I had to run for the bus, and my fitness is basically